Zła sytuacja gospodarcza na świecie, której obecnie doświadczamy wybuchał w dwa tysiące ósmym roku, po tym jak jeden z dużych amerykańskich banków ogłosił swoją upadłość. Panika na rynku spowodowała załamanie gospodarcze na światowych giełdach, a skutki odczuwamy po dziś dzień. Wiele krajów inwestowało swoje pieniądze w Ameryce, co w tym przypadku okazało się nie korzystnym posunięciem. Mówimy tutaj o gospodarce państw czy świata, ale zadajmy sobie pytanie jak powstały kryzys wpłyną na obywateli, na społeczeństwo? W tym obszarze sytuacja jest podzielana w zależności od narodu. Polska jako kraj bardzo i jak do tej pory bardzo lekko odczuła skutki załamania. Podobnie rzecz ma się z naszym społeczeństwem. Wydaje się że kryzys najbardziej odczuli obywatele zachodnich państw. Ich sposób życia znacznie różni się od naszego. Państwa zachodu żyją bardziej bez trosko, nie przejmując się zbytnio dniem następnym. Żyją chwilę. W tych krajach mało kto robi zakupy gotówką, większości osób korzysta z karty kredytowej, którą posiada na korzystnych warunkach. Właśnie taki sposób wydawania przyczynił się po nikąd do upadłości banku. Bardzo dużo osób żyło z karty kredytowej i coraz więcej miało problem ze spłatą owego kredytu. Bank zaczął tracić płynność finansową, a ze ściągnięciem długu nie było łatwo. Model życia w Polsce jest zupełnie inny. My jesteśmy bardzo ostrożni w wydawaniu nie swoich pieniędzy. Boimy się zaciągać kredyty, bo wiemy że i tak będziemy musieli je spłacić i to do tego z nie małymi odsetkami. Wolimy żyć skromniej a bezpieczniej. Podobnie łatwiej nam się odnaleźć w nowej sytuacji, zaciskania pasa niż narodom zachodnim. Tam obniżenie standardu życia to nie mała tragedia, która przytłacza obywateli. U nas szybko dostosowujemy się do nowej sytuacji i ograniczamy domowy budżet do najpotrzebniejszych wydatków, a jeśli jakieś pieniądze nam zostaną wtedy pozwalamy sobie na przyjemności. W ten czy inny sposób każdy musi przeczekać gorsze dni. Pamiętajmy, że przecież zawsze po burzy wychodzi słońce.